Odłożyłem Boga w czasie. Myślę wciąż że zajmę się Bogiem później. Na razie sobie pofolguję, zaspokoję parę cielesnych pragnień, a Bogiem tak na full, tak na poważnie zajmę się później. Wciąż marzę że później wydarzy się rzecz która odmieni moje życie, później Bóg ześle mi przebudzenie i znów życie duchowe nabierze kierunku. Później, później, później. Świadomie - podświadomie odstawiłem Boga na później i dziwię się gdy to On nie znajduje dla mnie czasu teraz. Kiedyś zacznę się modlić, ba, kiedyś nawet zacznę pościć. Jeszcze nie teraz, ale kiedyś zacznę żyć w wierze, zacznę chodzić w Duchu, będę doświatczał obecności Bożej. Odkładając Boga w czasie faktycznie eliminuję go ze swojego życia. Boga nie ma w moim "dzisiaj". Nie ma go "teraz", nie ma go "tu". Tak na prawdę Bóg jest w moim "jutro", obecny "kiedyś tam gdzieś". Czy zatem Bóg jest w moim życiu w ogóle? Czy spotkam go w abstrakcyjnym "kiedyś" jeżeli nie poświęcam mu uwagi "teraz"?
W Piśmie czytamy o Bogu "...który JEST i który był, i który ma przyjść" (Obj. 1:8). Jezus wszędzie przedstawiał się jako JAM JEST. On JEST... bramą dla owiec, dobrym pasterzem, chlebem życia, zmartwychwstaniem i życiem wiecznym, słowem życia, światłością świata itd. On JEST, był i będzie. Teraz, dla wszystkich, dla każdego. W Piśmie też czytamy że "wiara jest..." Hebr.11:1 (w angielskiej wersji KJV przetłumaczono to jako "now faith is..."). Bóg wzywa nas do życia w trybie rzeczywistym, w rzeczywistości tego który JEST. Przyszłość pozostaje w fazie planów i szkiców. Teraźniejszość żyje, funkcjonuje, pulsuje. Teraźniejszość najwidoczniej jest tym co interesuje Boga. Jak znowu czytamy "W czasie łaski wysłuchałem cię, A w dniu zbawienia pomogłem ci; Oto teraz czas łaski, Oto teraz dzień zbawienia." (2 Kor. 6:2). To jest werset czad. Teraz, teraz, teraz. Dzisiaj jest dzień, teraz jest czas, to jest ta chwila.
całkiem niezły tekst. Bardzo prawdziwy. Urzeczywistnia problem wielu ludzi.
OdpowiedzUsuń